Jak się dogadać z koniem, czyli natualne metody obchodzenia się z końmi

By Posted on 0 3 m read 48 views
Chyba każdy, kto ma do czynienia z końmi, marzy o harmonii w kontaktach ze swoim współtowarzyszem. Myślę, że zarówno jeźdźcy, lekarze weterynarii, hodowcy, sportowcy, jak i osoby trzymające konie jako swoich pupili do kochania, szukają sposobu na osiągnięcie możliwie najlepszej nici porozumienia z tymi cudownymi zwierzętami. Czasem poszukiwania okazują się żmudne i bez efektu. Jak tego dokonać?
Zawsze w przypadku takich rozważań staram się wracać do korzeni. Próbuję pomyśleć o tym, co leży w naturze danego zwierzęcia. Skąd biorą się jego zachowania? Co wpływa na taki, a nie inny nastrój konia. W jaki sposób wyrażałby siebie, gdyby w obecnej sytuacji żył wolno i sam mógł decydować o tym, co robi – kiedy odpoczywa, kiedy i co je, kiedy się bawi. Myślę, że każdy z nas czuje się najbardziej komfortowo, gdy inni respektują nasze najbardziej podstawowe potrzeby. Bez ich spełnienia zaczynamy się czuć rozdrażnieni, a czasem stajemy się niemili dla otoczenia. Dlaczego więc zwierzęta miałyby tryskać uprzejmością i grzecznością w takich okolicznościach?

Pomyślmy, jak możemy umilić naszym kochanym, wielkim stworzeniom życie i czas spędzany u naszego boku. Niezmiernie istotna jest przyjaźń. Konie są stworzeniami stadnymi, dla dobrego samopoczucia potrzebują towarzystwa, nie znoszą być same. Nie powinniśmy mieć problemów ze zrozumieniem tych potrzeb, gdyż pod tym względem jesteśmy dokładnie tacy sami! Zapewnijmy im towarzystwo, czy to innego konia, kozy, czy po prostu sami spędzajmy z nimi wolne chwile. Koń nie potrzebuje wiele. Wystarczy, że po prostu z nim będziesz, wyczyścisz, weźmiesz ze sobą na spacer, okażesz uwagę i zainteresowanie. Zadziwiające, jak silna więź potrafi się zawiązać między tymi stworzeniami a ludźmi.

Jeździectwo może być uprawiane w sposób naturalny poprzez komunikację, zrozumienie oraz psychologię w odróżnieniu od działania mechanicznego, wywołującego lęk i zastraszenie.

Wśród miłośników koni, którzy zaczęli dostrzegać niezwykłość relacji z tymi zwierzętami, powstały metody naturalnego obchodzenia się z końmi. Niewątpliwie godna uwagi jest szkoła jeździectwa naturalnego założona w 1981 roku przez Pata Parelliego. Już sam fakt, że stała się największą taką organizacją na świecie, świadczy o prawdziwej skuteczności jego metod w porozumieniu z tymi wielkimi czworonogami. Program Parelliego kładzie nacisk na szkolenie ludzi pod kątem nawiązywania porozumienia i głębokiej więzi z koniem opartej na wzajemnym zaufaniu i szacunku. Jedno z kluczowych założeń szkoły mówi, że „jeździectwo może być uprawiane w sposób naturalny poprzez komunikację, zrozumienie oraz psychologię w odróżnieniu od działania mechanicznego, wywołującego lęk i zastraszenie”.

Warto zwrócić również uwagę na podejście, którego uczy Monty Roberts, amerykański trener koni. Roberts wierzy, że konie porozumiewają się za pomocą języka niewerbalnego, który nazwał „językiem equus”, a ludzie mogą z niego korzystać w celu porozumienia się z tymi zwierzętami. Metody trenerskie nie zawierają elementów „łamania” konia i zwracają uwagę przede wszystkim na porozumienie między człowiekiem a zwierzęciem. Pierwsza książka Robertsa „Człowiek, który słucha koni” została sprzedana w ogromnym nakładzie ponad 5 milionów na całym świecie. 

Wciąż rośnie grono żywo zainteresowanych metodami naturalnymi obchodzenia się z końmi. Nic dziwnego, skoro zwierzaki zaczynają się lepiej zachowywać i sprawiają mniejszą ilość problemów. Nawet w Polsce mamy swoich „zaklinaczy koni”, którzy w rozmowie z tymi zwierzętami przechodzą jakby na inny poziom mentalnego porozumienia. Tutaj na pewno warto wspomnieć o Bartłomieju Bargiełowskim, artyście, plastyku, behawioryście i rewelacyjnym trenerze koni z Ośrodka Jeździeckiego Uniwersytet Nowych Możliwości

Kochajmy konie, a one na pewno odwdzięczą nam się tym samym ze zdwojoną siłą.


Spodobał Ci się post, chcesz się nim podzielić z innymi? Skorzystaj z przycisków pod postem.

Polub nas na Facebooku.
Podejrzyj na Instagramie.
   
    
No tags

Dlaczego mój pies jest ciągle głodny i opróżnia miskę w mgnieniu oka?

By Posted on 0 4 m read 73 views
Pies wciąż proszący o jedzenie, pochłaniający zawartość miski w krótkim momencie, stale sprawiający wrażenie głodnego. Często mając takiego pupila w domu ciężko jest zjeść obiad w spokoju lub otworzyć lodówkę nie mając wyrzutów sumienia, że nie poczęstowało się naszego głodomora. Znasz to skądś? Nie jesteś sam – to częsty problem właścicieli zwierząt.

Skąd to się bierze? 

Psy zostały naturalnie przystosowane do pochłaniania ogromnych ilości jedzenia na raz. Z natury nie patrzą na to, czy dostatecznie dobrze zdążyły pogryźć każdy kęs przed połknięciem. Istotne jest dla nich, aby w jak najkrótszym czasie, możliwie maksymalnie napełnić żołądek, co ma im wystarczyć na jak najdłużej. 
W naturze wilki czy psy, po upolowaniu zwierzyny, najadają się „do pełna”. Zjadają tyle, ile tylko dadzą radę, po czym wyruszają na wędrówkę. Żyją na ogromnych obszarach. Często wędrują dniami, miesiącami w poszukiwaniu jedzenia. Ich organizmy są w pełni do tego przystosowane. Były przeprowadzone doświadczenia, które miały pokazać, jak długo pies może żyć o samej wodzie, bez wystąpienia żadnych zmian chorobowych organizmie. Wyniki badań okazały się imponujące. Otóż zupełnie bez wpływu na stan zdrowia zwierząt okazał się czas 4, a nawet 5 miesięcy bez pożywienia!
Musimy koniecznie o tym pamiętać żyjąc z naszymi pupilami. Brać pod uwagę znaczne różnice między funkcjonowaniem ludzkiego oraz psiego układu pokarmowego. Nie możemy traktować czworonoga jak małego człowieczka i podawać posiłków w zbliżony sposób, jak naszym dzieciom.
Nie dziw się, gdy Twój zwierz pochłania w sekundę jedzenie, które przygotowywałeś dla niego przez pół dnia. Nie irytuj, gdy patrzy na ciebie błagalnym wzrokiem za każdym razem, gdy otwierasz lodówkę, czy siadasz do uczty przy stole. Dla niego naturalna jest potrzeba wypełnienia żołądka do pełna, a nawet bardziej niż do pełna 😉 (żołądek tych zwierząt jest bardzo rozciągliwy), bo nigdy nie wiadomo, kiedy nadejdzie kolejna szansa na zdobycie pożywienia. Twój zwierz chce się czuć bezpiecznie. On naprawdę boi się, że umrze z głodu….. Nie oznacza to jednak, że jest „ciągle głodny”, jak to często jest mi dane słyszeć od właścicieli. Wbrew pozorom on nie prosi o jedzenie tylko, gdy jest głodny.

Jak sobie z tym radzić?

Od nas zależy, jak ustalimy rytm dnia naszego psiaka. Dobrze jest go przyzwyczaić do jedzenia o określonych porach. Wtedy będzie wiedział, kiedy dostanie jedzenie i wielka szansa, że nauczy się na nie cierpliwie czekać. 
Pamiętaj! Nigdy nie dawaj się skusić maślanym oczkom, mówiącym: „Jestem głodny! Oddaj mi choć kawałek tego, co masz na talerzu!.” Jeśli karmisz swojego zwierzaka regularnie, według zalecanej dziennej dawki dla jego postury i rasy, na prawdę nie ma potrzeby go dokarmiać. Dodatkowe smakołyki mogą mu tylko zaszkodzić. Psy nie są przystosowane do częstych małych posiłków, jak my – ludzie.
Zawsze zapewnij psu stały dostęp do dużych ilości świeżej wody. Zwłaszcza istotne jest, aby mógł się napić po jedzeniu suchej karmy, która dopiero pod wpływem wody pęcznieje w żołądku i daje uczucie sytości.
Gdy obawiasz się, że Twój pupil jest zbyt łapczywy, możesz spróbować metod skłaniających zwierzaka do popracowania nad wydobyciem posiłku. Możesz zastosować np. słynne kongi, czy miskę spowalniającą. Takie wynalazki pomogą nie tylko w opanowaniu łapczywości psa, ale także zmuszą jego mózg do pracy, a przy okazji będą świetną zabawą.
Miska spowalniająca jedzenie. (źrodło http://www.zooglobe.pl/)
Kong. (źródło http://toys4dogs.pl/)

Nie taki diabeł straszny.

Nie obawiaj się, że twój pies znienawidzi cię, gdy przestaniesz go częstować resztkami ze stołu. Nie będzie także cierpiał wielkiego głodu. Pozwól mu być psem, a on pozwoli tobie być człowiekiem. Zadbaj o dobry pokarm oraz urozmaicenia dla niego, a przy odrobinie konsekwencji, odwdzięczy ci się nienagannym zachowaniem.

Spodobał Ci się post, chcesz się nim podzielić z innymi? Skorzystaj z przycisków pod postem.

Polub nas na Facebooku.
Podejrzyj na Instagramie.
No tags

Zadziwiające ciekawostki o kotach!

By Posted on 0 4 m read 31 views
Czy wiesz, że koty…
… również noszą tipsy?
… można wytresować?
… nie mają obojczyka?
… potrafią spać cały dzień?
… mózg kota bardziej przypomina ludzki niż psi?
… potrafią skakać siedem razy wyżej niż ich własna wysokość?
Kot i tipsy? Tak, to prawda. Produkuje się specjalne tipsy dla kotów. Zostały stworzone z myślą o kotach domowych, w przypadku, których drapanie jest problematyczne dla właściciela. Zdarzają się zwierzęta, które omijają z daleka wszelkie specjalnie dla nich przygotowane drapaki, a jako miejsca ostrzenia pazurów wybierają sobie dywany, kanapy, fotele, czy nogi domowników. Wtedy właściciele chwytają się różnych pomysłów pozwalających uniknąć poważnych zniszczeń w domu oraz uszkodzeń na własnym ciele. Popularną praktyką jest regularne podcinanie pazurków, które jednak szybko zostają ponownie zaostrzone przez aktywne zwierzę. Wychodząc zatroskanym ludziom naprzeciw powstały wygodne plastikowe nakładki na pazurki w różnych kolorach.
Kot w „tipsach”.
Czy jest to dobry pomysł? Niestety, uważam, że nie najlepszy. Z ludzkiego punktu widzenia może się wydawać genialnym rozwiązaniem. Kot przestaje drapać meble, nie niszczy dywanów, a skóra naszych dłoni i nóg jest jakby w lepszym stanie. 
Co jednak z kotem? Drapanie jest dla niego naturalnym zachowaniem koniecznym do prawidłowego funkcjonowania kociej psychiki. Ma znaczenie zarówno w kwestii poczucia bezpieczeństwa – w naturze ostre pazury pozwalają chociażby na szybką ucieczkę na drzewo w razie zagrożenia, jak i w spełnieniu potrzeb związanych ze znakowaniem terenu. Kot rozczapierzając palce pozostawia na drapanych powierzchniach swoje zapachowe ślady – niestety w przypadku noszenia tipsów, także ta czynność może zostać uniemożliwiona lub ograniczona. Także tutaj warto postawić sobie pytanie – lepszy niedrapiący, ale sfrustrowany kot, czy drapiący i szczęśliwy?
Uważam, że koty są najlepszą konstrukcją stworzoną przez Pana Boga :). Zwierzęta te są tak sprawne, że nam ludziom w głowie się to nawet nie mieści. Jednym z uproszczeń w budowie ich szkieletu jest brak obojczyka. U ludzi obojczyk jest długą kością, pełniącą ważną funkcję, tworząc razem z łopatką obręcz barkową i łącząc kości ręki ze szkieletem tułowia. Pozwala na zwiększony zakres ruchów, dzięki niemu możemy ruszać ręką nie tylko do przodu i do tyłu, ale także na boki. Jest łatwo wyczuwalny pod skórą. Kiedy natomiast spróbujecie wyczuć tą kość u swojego kota, może się to okazać niemożliwe. Czy koty nie mają obojczyków? W internecie można znaleźć masę informacji mówiących, że go nie posiadają. Jest to jednak duże nadwyrężenie prawdy. Pozostałością po obojczyku jest w kocim szkielecie niewielki fragment tkanki obojczykowej, który tkwi schowany głęboko w mięśniach. To naturalne przystosowanie okazuje się bardzo przydatne w polowaniu. Dodaje zwierzęciu zwinności oraz pozwala na przeciskanie się przez wąskie szczeliny. 
Pewnie wiele osób zadaje  sobie pytanie: Czy kota można wytresować? Wydawałoby się, że jest to nierealne, ponieważ te zwierzęta zawsze chodzą swoimi drogami i robią, co chcą. Jednak istnieją metody pozwalające na tresurę kotów równie skuteczną jak u psów. Nie możemy tutaj liczyć na podobny rodzaj współpracy, ale przy zastosowaniu klikera oraz metod pozytywnych możemy na prawdę dużo zdziałać! W miarę pojętnego kota jesteśmy w stanie nauczyć praktycznie wszystkiego pod warunkiem, że uda nam się wytworzyć u niego pozytywne skojarzenie związane z daną czynnością. Moja ukochana kotka aportowała. Bardzo szybko załapała, że przyniesienie rzuconego przedmiotu poskutkuje czymś dla niej przyjemnym i ciekawym.
Niesamowite jest to, że koty przesypiają przeciętnie 12 do 16 godzin dziennie. Gdy są starsze, czas ten może się wydłużyć nawet do 20 godzin w ciągu doby! Wyobraźcie sobie, że przesypiacie prawie cały swój czas. Na pozór wydaje się, że nasze mruczki są w ciągłym ruchu, polują, bawią się, myją, jedzą, domagają pieszczot. Nauczyły się one jednak wykorzystywać każdy, nawet najkrótszy moment na drzemkę. Mój tata zawsze twierdził, że odpoczywania powinniśmy uczyć się od zwierząt, które wyciskają czas jak cytrynkę. Koty są mistrzami działań służących oszczędzaniu enegrii. To takie małe puchate akumulatorki.
Mózg kota przypomina bardziej ludzki niż psi. U ludzi i kotów te same rejony mózgu są odpowiedzialne za emocje. Ze względu na podobieństwa w budowie tego narządu, koty były wykorzystywane w badaniach nad chorobami Alzheimera i Parkinsona.
Podobnie jak u ludzi, cykl snu kota obejmuje fazy snu lekkiego i głębokiego. Istnieją dowody na istnienie marzeń sennych w fazie snu głębokiego. Najprawdopodobniej kot śni wtedy, gdy porusza uszami, czy wąsami lub wyciąga i chowa pazury.
Przypuszcza sie, że kot myśli za pomocą wrażeń, obrazów, wspomnień zapachów i dźwięków, podobnie jak wiele ludzi cierpiących na autyzm.
Koty potrafią skakać 7 razy wyżej niż ich własna wysokość! Wyobraź sobie, że mógłbyś wskoczyć na dach swojego domu. Robi wrażenie, prawda? Jakaż to niesamowita zdolność! Zawsze mnie fascynował widok kotów wskakujących z podłogi na szafę. Ja, jako dziecko miałam podobne sprawności, jednak wychodziło mi jedynie skakanie z szafy na tapczan :). 
Spodobał Ci się post, chcesz się nim podzielić z innymi? Skorzystaj z przycisków pod postem.

Polub nas na Facebooku.
Podejrzyj na Instagramie.
No tags